Strona główna > Aktualności > Edukacja, nauka, biznes > Pociągiem na uczelnię

Wrocław Europejska Stolica Kultury - Kandydat
2008-10-31 14:48:24

Pociągiem na uczelnię

Nie każdy ma możliwość zamieszkania w mieście, w którym studiuje. Mieszkanie we Wrocławiu dla studentów z Dolnego Śląska często jest nieopłacalne. Co wtedy? Dojazdy. Czym? Większość studentów wybiera pociąg.

„Pociągiem szybciej" - pod tym hasłem 11 października tego roku wrocławskie organizacje pozarządowe zrzeszone w koalicji „ Wrocław:

Wspólna Sprawa" zorganizowały wycieczkę na trasie wokół miasta. Wpisała się ona w ogólnopolską akcję „Masz głos, masz wybór." Jej celem było ukazanie możliwości, jakie stwarza nam sieć już istniejącej infrastruktury kolejowej na terenie aglomeracji wrocławskiej.

- Wrocław ma dobrze rozwiniętą sieć kolejową, która nie jest wykorzystana. A mogłaby stać się alternatywnym środkiem transportu dla pasażerów korzystających z komunikacji miejskiej lub samochodu - przekonuje Jarosław Jerczyński z wrocławskiego Klubu Sympatyków Kolei. - Trójmiasto ma szybką kolej miejską, która świetnie się sprawdza i stanowi podstawę komunikacji. Dlaczego tak nie mogłoby być i u nas?

Podczas bezpłatnej przejażdżki pasażerowie dowiedzieli się o nieznanych, a potencjalnie użytecznych trasach kolejowych, ponadto otrzymali wskazówki, jak dzięki kolei skrócić czas podróży na popularnych trasach.
Praktycznie wszystkie większe miasta borykają się z dużymi problemami transportowymi.
- Analizując plan Wrocławia możemy zauważyć, że praktycznie z każdego miejsca do centrum można dojechać w 30 minut, właśnie pociągiem - wyjaśnia Bożena Caban, współorganizator akcji, członek Stowarzyszenia „ Wrocław - Za Widawą."
Pociągi rzeczywiście umożliwiają szybsze przemieszczanie się z jednego końca miasta na drugi. Przekonała się o tym Kasia, która obecnie ma praktyki we Wrocławiu:
- Dojazd z Psiego Pola na Mikołajów komunikacją miejską zajmuje mi ponad godzinę, z kolei ta sama trasa pociągiem to zaledwie 15 minut.

Zalety przejazdów pociągiem wykorzystał Poznań. W październiku wprowadzono tam jednorazowy bilet w cenie 3 zł, który umożliwia przejazd taborem w obrębie Poznańskiego Węzła Kolejowego. Bilety strefowe czasowe upoważniają do nieograniczonej liczby przejazdów pomiędzy wszystkimi przystankami w obrębie PWK w czasie dwóch godzin od oznaczonej na bilecie godziny jego wydania. Poznaniacy chętnie korzystają z udogodnień.

Codzienne dojazdy

Julian, student V roku politologii, dojeżdża na uczelnię od poniedziałku do piątku. Codziennie pokonuje pociągiem 31 kilometrów w jedną stronę, co zajmuje mu około 40 minut. Oprócz tego kolejne 25- 35 minut przeznacza na dojazd z dworca na wydział.
- Jeżeli chodzi o ilość pociągów, to powodów do narzekań raczej nie mam. Jeżdżę dość uczęszczaną trasą Wrocław - Wałbrzych - Jelenia Góra - Szklarska Poręba. Dzięki temu mam sporo pociągów do dyspozycji. PKP jest w sumie dla mnie jedyną możliwością dojazdu a koszty nie są też zbyt wielkie. Od kilku lat na mocy porozumienia między PKP a miastem Wrocław dostępne są w sprzedaży tzw. zintegrowane bilety miesięczne. Bilet ten uprawnia na przejazd na danym odcinku pociągiem i komunikacją miejską. Koszt takiego biletu w moim przypadku to około 100 zł miesięcznie. Jest to bardzo korzystna oferta - opowiada Julian.

„Rekordową" 65-kilometrową trasę pokonuje codziennie Artur. W jego przypadku głównym środkiem komunikacji jest autobus, ponieważ z jego miejsca zamieszkania nie ma bezpośredniego połączenia kolejowego. Dojazd na uczelnię zajmuje mu 60 minut, choć w godzinach szczytu potrafi jechać nawet do dwóch godzin.
- Zajęcia zaczynam różnie. Żeby dojechać na uczelnię na godz. 8.00, muszę wstać o 4 rano  i zdążyć na autobus o 5.00, ponieważ następny jest dopiero 6.45. Żeby być punktualnie na 9.50, wstaję o 7, bo o 7.50 mam autobus - objaśnia.
Na same dojazdy wydaje miesięcznie 400 zł, nie licząc biletów komunikacji miejskiej. Arturowi się opłaca - nie wydaje pieniędzy na mieszkanie i wyżywienie. Jednak coś za coś - codzienne przejażdżki autobusowe to olbrzymia strata czasu.
- Nie mogę jednak z dojeżdżania zrezygnować, ponieważ pracuję w miejscu zamieszkania od środy do soboty włącznie. W związku z tym do dojeżdżania muszę się przyzwyczaić - dodaje.

Szybko, tanio i bezpiecznie

Magda, studentka III roku europeistyki, postawiła na pociąg, wyboru nie żałuje. Bilety kolejowe są tańsze. Aglomeracyjny miesięczny, czyli bilet PKP wraz z biletem komunikacji miejskiej kosztuje ją 102 zł, podczas gdy za sam autobus zapłaciłaby około 130 zł. Poza tym jedzie się krócej i nie ma korków.
- Czasem zdarzą się opóźnienia, ale głównie zimą, kiedy autobusy też mają problemy. Po drugie, mam blisko dworzec. Pokonanie 25 kilometrów zajmuje mi około 25 minut jazdy. Do tego po 15 minut na dojście z domu na dworzec, i z dworca na wydział. Razem około godziny - tłumaczy.

Zalet przemieszczania się po torach nie trzeba długo szukać. To jeden z najbezpieczniejszych środków komunikacji. Poza tym jest bardziej ekologiczny i przyjazny środowisku. Jazda pociągiem to dobry moment na lekturę prasy czy notatek na zajęcia. Jednak higiena i czystość w pociągach pozostawia jeszcze wiele do życzenia. Ustalony rozkład jazdy nie daje możliwości zmian.
- Dojeżdżam codziennie, chyba że zatrzymuję się u znajomych na noc. Generalnie gdyby dodali z 2-3 pociągi byłoby idealnie, szybko i tanio - sugeruje Magda.

O pewnych niedogodnościach wspomina również Julian:
- Pociągi czasem się spóźniają. Poza tym od jakiegoś czasu PKP prowadzi remonty trakcji na różnych odcinkach, co też jest trochę uciążliwe. Najgorsze jest jednak to (nie jest to już raczej wina PKP), że niektórzy pasażerowie nie stosują się do zakazów palenia w pociągach. Kiedyś próbowałem z tym walczyć. Niestety jest to walka z wiatrakami.

Dojazdy pociągami mają swoje plusy i minusy. Jednak nadal jest to popularny środek transportu, a dla wielu jedyny. Pasażerów wciąż przybywa, a jeśli ceny wynajmu mieszkań w miastach nie spadną i dojazd autobusem do centrum wciąż będą uniemożliwiać korki - kolej tylko zyska.
Nie pozostaje nic innego jak zanucić słowa „Remedium" Maryli Rodowicz: „Wsiąść do pociągu...".

Agnieszka Zwierzyńska